Chociaż lekarze mają obecnie prawo, a nawet obowiązek, przerwania ciąży, gdy ta zagraża zdrowiu lub życiu, to wybierają nie udzielać pomocy, zasłaniając się kryminalizacją aborcji.
ŻADEN LEKARZ NIE ZOSTAŁ SKAZANY ZA RATOWANIE ŻYCIA PACJENTKI.
Lekarze nie mieli związanych rąk, po prostu nie chcieli tym osobom pomóc.
![[logo kampanii dakryminalizacja aborcji]
Kryminalizacja aborcji zabija.
Poznaj historie kobiet, które polskie prawo, ale też postawa lekarzy, kosztowała życie.
#prawoDoPomocy](https://www.maszwybor.net/blog/wp-content/uploads/2024/06/historie-1.png)
![[logo kampanii dekryminalizacja aborcji] #prawoDoPomocy
Pszczyna, 2021
O 8:40 Iza trafiła do szpitala. W 22. tygodniu ciąży, po odejściu wód płodowych. Badania już dużo wcześniej wykazały u płodu syndrom Edwardsa, który zazwyczaj powoduje obumarcie płodu jeszcze w macicy, ewentualnie podczas porodu. Mimo to lekarze nie przeprowadzili aborcji. Czekali, aż serce płodu przestanie bić.
Iza czuła się coraz gorzej, miała dreszcze i 40 stopni gorączki. W szpitalu nikt nie mierzył jej temperatury, termometr przywiozła z domu. Podejrzewała sepsę, sygnalizowała, że się boi o życie. Kobieta, która leżała z Izą na sali wezwała lekarza, bo
ona sama już nie była w stanie.
O 4 nad ranem miała we krwi podwyższony poziom CRP - zakażenie. USG wykazało, że płód obumarł. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia, ale Iza już nie żyła. Osierociła 9-letnią córkę.
Lekarze dostali zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci
i narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Żaden z nich nie przyznał się do winy.](https://www.maszwybor.net/blog/wp-content/uploads/2024/06/historie-Iza.png)
![[logo kampanii dekryminalizacja aborcji] #prawoDoPomocy
Nowy Targ, 2023
U Doroty stwierdzono bezwodzie. Pielęgniarki kazały jej leżeć z nogami do góry, twierdziły, że dzięki temu wody mogą powrócić. Takie "leczenie" trwało trzy doby. Nikt jej nie poinformował, że nie ma szans na uratowanie dziecka, a sytuacja zagraża zdrowiu.
Już od poniedziałku Dorota źle się czuła. We wtorek nadal bolała ją głowa i brzuch, wymiotowała.
Poziom CRP (wskaźnik stanu zapalnego) wzrastał. Podczas przyjęcia do szpitala był w normie (do 5 mg/l) - 2,4 mg/l. W poniedziałek wzrósł do 32 mg/l.
We wtorek wieczorem wynosił już 46 mg/l.
W środę nad ranem stwierdzono, wstrząs
septyczny. O 5.20 potwierdzono obumarcie
płodu. Dorotę zakwalifikowano do operacji
dopiero po konsultacji z konsultantem wojewódzkim ginekologii i położnictwa o godz. 7.30.
O godz. 9.39 Dorota już nie żyła.
Śledztwo prowadzone jest w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.](https://www.maszwybor.net/blog/wp-content/uploads/2024/06/historie-Dorota.png)
![[logo kampanii dekryminalizacja aborcji] #prawoDoPomocy
Wodzisław Śląski, 2020
Na początku 5. miesiąca, Justyna zaczęła plamić, miała skurcze, bóle brzucha. W szpitalu stwierdzono zakażenie bakteryjne, podano tylko leki i wypisano kobietę do domu. Zalecono wizyty u ginekologa.
Tydzień później Justyna usłyszała na kontroli, że
nie dzieje się nic niepokojącego. Wieczorem znowu pojechała do szpitala, bo źle się czuła, odpływały wody płodowe. Przyjęto ją po godzinie 19:00.
Wymaz z szyjki macicy wykazał bakterię, badanie krwi stan zapalny, ale Justynę zostawiono na całą noc bez opieki. Rano zemdlała w toalecie, miała
biegunkę, gorączkę, ból krzyża.
O 9:40 Justynę zawieziono na porodówkę. Po 10:00 kobieta dostała lek na wywołanie porodu, który
nie zadziałał, a jej stan się pogarszał. Rozwinęła
się sepsa. Około 13:00 wykonano cesarkę.
Dzień później Justyna zmarła. Osierociła 2 synów.
Prokuratura szybko umorzyła śledztwo. Po roku wznowiła postępowanie karne, prawdopodobnie przez nagłośnienie tematu w mediach.](https://www.maszwybor.net/blog/wp-content/uploads/2024/06/historie-Justyna.png)
![[logo kampanii dekryminalizacja aborcji] #prawoDoPomocy
Świdnica, 2021
Ania w 20. tygodniu ciąży trafiła do szpitala, po godzinie 20:00 z dreszczami i gorączką. W szpitalu stan Ani pogarszał się, miała 40 stopni gorączki.
Słabła w oczach i nie była już w stanie sama iść. Procedury w szpitalu trwały. Gdy w końcu kobietę zbadał lekarz, okazało się, że płód obumarł.
Ania pisała do męża, że o 3:00 podano jej oksytocynę, która ma wywołać skurcze i poród. 32-latka ostatni raz do męża napisała około godziny 4.30. Wtedy przyszła pielęgniarka i kazała jej się przespać,
"bo trochę to wszystko potrwa".
Rano lekarze zabrali Anię na salę operacyjną,
bo miała krwawienie z macicy. Wycięcie macicy
nic nie dało. Ania operacji nie przeżyła.
Szpital nie powiadomił prokuratury o tym, co się zdarzyło. Ta zainteresowała się sprawą po publikacji w lokalnym portalu. Gdy śledczy chcieli zlecić sekcję zwłok, okazało się, że ciała już nie ma, bo zostało skremowane. Śledztwo zostało umorzone ze względu na brak dowodów.](https://www.maszwybor.net/blog/wp-content/uploads/2024/06/historie-Ania.png)
![[logo kampanii dekryminalizacja aborcji] #prawoDoPomocy
Częstochowa, 2022
Agnieszka trafiła do szpitala w pierwszym trymestrze ciąży bliźniaczej. Przez dwa tygodnie skarżyła się na coraz mocniejsze, pogarszające się bóle brzucha, wymiotowała. Od lekarzy usłyszała "ciąża bliźniacza ma prawo boleć".
Następnie kolejny tydzień nosiła martwy płód jednego z bliźniąt, bo lekarze czekali na obumarcie drugiego.
Gdy drugi płód obumarł, 37-latka czekała kolejne
dwa dni na usunięcie obumarłej ciąży. Rósł parametr wskazujący na stan zapalny. Kiedy trafiła do szpitala wynosił 7, dzień przed śmiercią 157,31 H (norma
to 5 jednostek).
Nastąpiło zatrzymanie akcji serca, ale lekarze przeprowadzili z powodzeniem reanimację. Kolejnego dnia stan Agnieszki był agonalny, większość narządów nie funkcjonowała.
Agnieszka zmarła, osierociła troje dzieci.
Do tej pory nie postawiono nikomu zarzutów, śledztwo znów przedłużono.](https://www.maszwybor.net/blog/wp-content/uploads/2024/06/historie-Agnieszka.png)



To są tylko historie, które zostały nagłośnione przez media. Takich przypadków prawdopodobnie było więcej, ale nie zostały upublicznione.
Wiele z tych wydarzeń pokazuje również lekceważący i pogardliwy stosunek do pacjentek i ich bliskich. Nieudzielanie informacji o stanie zdrowia, prowadzenie dokumentacji medycznej zdawkowo i ogólnikowo – bez uwzględniania godzin, w których były podjęte działania, bądź fałszowanie tychże (często wersje lekarzy są całkowicie odmienne od tego czego doświadczyły pacjentki). Zatajanie faktów, nie wspominanie o ryzyku, bądź jego negowanie. Odbieranie decyzyjności, a także zwlekanie z informowaniem bliskich o śmierci osoby w ciąży. Często również ratowanie ciąży, zamiast życia kobiety, wbrew jej woli lub jej najbliższych, gdy ta nie jest w stanie się komunikować.
Przemoc ginekologiczna jest w tym kraju standardem, dekryminalizacja nie zmieni magicznie sytuacji w szpitalach, ale odbierze lekarzom kolejną wymówkę do działania na szkodę pacjentek. Nie będzie „okoliczności łagodzących” dla ich postępowania.
Kryminalizacja aborcji i pomocy w aborcji stwarza realne zagrożenie dla osób w ciąży. Potwierdza to Europejski Trybunał Praw Człowieka, ONZ i Światowa Organizacja Zdrowia. Mechanizm wpływu na bezpieczeństwo osób w ciąży jest prosty – osoby, które mogą i powinny im pomóc, nie robią tego z uwagi na strach przed odpowiedzialnością karną.
- Lekarze nie podejmują działań w celu ratowania życia i zdrowia osoby w ciąży, gdy serce płodu jeszcze bije lub gdy leczenie miałoby mu w jakikolwiek sposób zaszkodzić.
- Personel medyczny nie chce wykonywać nawet legalnych aborcji, żeby nie musieć martwić się o ewentualne zarzuty.
- Osoba w ciąży często nie ma dostępu do badań, które mogą ją choćby hipotetycznie uprawniać do legalnej aborcji.
- Lekarze boją się nawet rozmawiać o aborcji, metodach i jej przebiegu, gdyż uważają, że będzie to karalna pomoc w aborcji.
- Osoba w ciąży, zwracając się o jakąkolwiek pomoc do innych osób, naraża je na odpowiedzialność karną, co powoduje, że często zostaje bez żadnego wsparcia.
Efekt jest taki, że osoba w niechcianej ciąży jest zupełnie sama, może liczyć tylko na siebie, najbliższych i organizacje społeczne, które są narażone na karę pozbawienia wolności do lat 3 za udzielenie jej pomocy. Jeśli nie ma na tyle szczęścia, że odpowiednio wcześnie trafi na pomoc jakiejś organizacji, lub co gorsze, znajduje się w polskim szpitalu i ma sepsę, może przypłacić to nawet życiem.
Kryminalizacja aborcji zawsze uderza w grupy najmniej uprzywilejowane, te w gorszej sytuacji finansowej, których nie stać na dobrego prawnika, bez znajomości wśród lekarzy, gdy potrzebują, żeby w szpitalu ktoś egzekwował ich prawa.
12 lipca sejm odrzucił ustawę o częściowej dekryminalizacji aborcji, głosami PiSu, Konfederacji i PSLu. Zabrakło 3 głosów. Na wtorek 23go lipca planowane są protesty w całym kraju, dołącz do nas!