Moja aborcyjna historia… cz 5

Wypełniłam konsultację i czekałam na to co mi powiedzą znajomi.
Bałam się, że to jednak będzie podpucha… no i przeczesywałam net dalej. Na forum znalazłam dziewczynę co chciała sprzedać pakiet za 600zł.
Wykazałam sie pewnego rodzaju nierozwagą ponieważ przepłaciłam sporo za leki. Obawiałam się, dziś wiem że wiele z nas kobiet to właśnie robi, że z zagranicy leki nie przyjdą a w kraju trudniej będzie mnie oszukać. Napisałam do tej dziewczyny by przysłała mi pakiet z płatnością za pobraniem. To była głupota… dziś to wiem. Ale wtedy strach żeby się nic nie wydało, do tego determinacja i złość na świat nie dodawała rozumu. Tak to właśnie było.
W końcu moim znajomi z netu otrzymali przesyłkę. Pierwsza tabletka była wzięta przez tą dziewczynę zaraz tego dnia. Kolejne nstępnego. Zdano mi wszelkie relacje… podobno mocno bolało, musiała brać ketonal bo po ścianach łaziła. Wszystko zakończyło sie szczęśliwie. No a ja czekałam na swoją przesyłkę. Potem byłam zła, że nie dosc że przepłaciłam to jeszcze że mogłabym mieć wszystko już dawno z głowy gdybym zaryzykowała.
No i przyszedł listonosz… przyszedł z paczką był 14 sierpnia. Miałam leki na wyciągnięcie ręki a nie mogłam ich wziąć bo nie miałam wysarczającej kwoty na odebranie przesyłki.
Nie uwierzycie… znajomy z netu pożyczył mi brakującą kwotę. Człowiek, który mnie kompletnie nie znał, kazał podać sobie nr konta i wysłał mi pieniądze. Nie mogłam mu odmówić, powiedziałam że oddam natychmiast jak tylko będę mogła.

17 sierpnia odebrałam tabletki z poczty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.