Koniec pigułki „po” dostępnej bez recepty? Nigdy w życiu!!!!

– Moim zadaniem jest przywrócić normalność – powiedział w TOK FM 23.03.2016 r. minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Za trzy miesiące w polskich aptekach nie kupimy bez recepty pigułki „dzień po”. Do projektu nowelizacji ustawy dotarło radio TOK FM.

Przeczytałam to zdanie kilka razy zanim zrozumiałam, co ono mówi. Po prostu oniemiałam. Moja percepcja, rozumienie świata, interpretacja rzeczywistości tego nie przyjęły. Rok temu, kiedy przepisami umożliwiono dostęp kobietom do tabletki „dzień po” krzyknęłam: „Yessssss!!!. Wreszcie! Wreszcie coś dla tych biednych kobiet i dziewczyn tułających się w strachu i wstydzie po lekarzach i szpitalach, żebrzących o miejsce w kolejce, modlących się i obawiających, czy zdążą załatwić receptę na tabletkę, która w tym momencie ratuje im ich życie. Czy zdążą, ba, czy ktoś da na to coś receptę, czy się nie wykręci swoimi poglądami? Swoim najczystszym sumieniem? Moje poglądy przeciw ich poglądom. Ja przeciw nim. Przed tymi co mają pierwszeństwo. Sama….

Teraz już nie były same. Były. W ogóle były. Były kobietami, którym dano prawo do decydowania tu i teraz. Pękła gumka, pech. Bach do apteki. Gwałt….. Na szczęście gdzieś można znaleźć całodobową. W końcu współczesny, cywilizowany świat. Tramwaj, autobus, samochód. Same, z przyjaciółką, z chłopakiem, z mężem. 120, 100, 50 zł, to nie wydatek. Załatwi się jakoś. Przecież dziecko kosztuje tysiące. A ja jeszcze się uczę. Chcę być dziennikarką, lekarką, psycholożką, nie wiem kim, może nikim, ale na pewno nie matką, nie teraz. Przecież ojciec mnie zabije, nazwie puszczalską, dziwką, k…wą. Chłopak stłucze, potem odejdzie. Albo: mam już dwójkę, nie dam rady mieć więcej, nie teraz. Nie ma możliwości finansowo. Dopiero zorganizowałam żłobek dla młodszego, przedszkole dla starszego, za tydzień idę do pracy. Jak dobrze, że mogę bez niczyjej wiedzy, tylko męża, iść do apteki, kupić tą tabletkę. Za dwa tygodnie, będę już spokojna. Co za stres. Już nigdy z nikim nie pójdę do łóżka!! Won ode mnie wszystkim chłopom. Mężu przepraszam, dzieci przepraszam, za dwa tygodnie będę znów sobą, tylko kupię tą tabletkę, łyknę i będzie wszystko dobrze.

KONIEC

Pan minister przywraca nas do normalności. Nie będziemy my, kobiety: normalne, ale sytuacja, jego sytuacja będzie normalna.
– Po prostu przywracamy porządek w tym zakresie – mówi Radziwiłł.
W jakim zakresie? Przecież porządek był. W Polsce przyjęto jedynie zasady ustanowione przez Europejską Komisję ds. Leków, że pigułka „dzień po” może być sprzedawana bez konsultacji z lekarzem. Myślę, że ktoś inny jest tu nienormalny i stara się wprowadzić kolejny raz nas w błąd, wprowadzić chaos i nieporządek zaostrzając, czytaj: „prawicując” przepisy. Co z nią było nie tak? Pytam Pana ministra, co jest nie w porządku?

-Mamy sygnały od lekarzy ginekologów, że ten produkt jest nadużywany – dodaje. A w jaki sposób? Że jest w ogóle używany? A Pan myśli, że nie ma konieczności używania tabletki „dzień po” bo co, bo ludzie nie robią seksu? Bo tego nie potrzebują? Bo kochają się tylko po to, aby zrobić dziecko? Pan pyta ginekologów o zdanie i sugeruje się opiniami kilku o odpowiednio ugruntowanym światopoglądzie, dla których prezerwatywa jest narzędziem szatana? A opinia europejskich ginekologów, ba, światowych, jest niczym? Jakim prawem Pan podważa ich decyzje i opinie? A dlaczego wreszcie Pan nie zapyta nas kobiet i dziewczyn, tych które kiedyś będą matkami, wtedy, kiedy będą na to gotowe, będą tego chciały. Albo nie, tych, które się teraz uczą, albo pracują, albo znalazły pracę i nie chcą jej stracić, bo długo na to pracowały, albo zajmują się już gromadką dzieci, albo dzieckiem niepełnosprawnym, które nie chcą w żaden nadludzki sposób posiadać teraz kolejnego potomstwa? Dlaczego Pan nie zapyta o normalny porządek świata tych, którzy w nim na co dzień funkcjonują?

Pana zadaniem Panie ministrze jest nie wprowadzenie nowego ładu i porządku w i tak trudnej sytuacji polskich kobiet, ale zajęcie się tym, abyśmy nie byli na 3 miejscu w Europie od końca wśród państw, gdzie oczekiwanie pacjenta na wizytę do specjalisty jest najdłuższe. Pana zadaniem jest szukanie pieniędzy na unowocześnianie szpitali, na szukanie pieniędzy na refundację leków dla emerytów i najciężej chorych, tych z rakiem na przykład. Pana wreszcie zadaniem jest monitorowanie najcięższych i nieuleczalnych w Polsce przypadków i organizowanie im międzynarodowych możliwości na wyzdrowienie lub jak dla Pana: uzdrowienie.

Jeśli Pan tego nie rozumie, jeśli Pan zdania nie zmieni, to ja wnoszę o przywrócenie normalności w Polsce i nawołuję tych, których zadaniem jest przywracanie normalności w Polsce do zdjęcia Pana ministra zdrowia ze stanowiska, bo nie wie, jakie są jego i wobec narodu polskiego zadania.

 

ANNA

3 thoughts on “Koniec pigułki „po” dostępnej bez recepty? Nigdy w życiu!!!!

  1. Czy Wiadomo jest jak teraz jest z przesylkami do Warszawy??? Czy zatrzymuja w WER Warszawa i robia jakies problemy czy wszystko przebiega ok ??? Prosze o pilna odpowiedz. Pozdrawiam

  2. Tabletka „po” (np.do 72h) to nie jest środek wczesnoporonny, tak jak pisze wiele stron i uważa sporo osób. Ta tabletka zapobiega zajściu w ciąże, nie dopuszczając do zapłodnienia. Nie ma zapłodnienia, nie ma zapłodnionej komórki jajowej, żadnego nowego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.