Przed Świętami moja ulubiona już teraz Kasia zagościła u Pana Morozowskiego.
Oto wynik tej wizyty:
Nie rozumiem, czemu ludzie nie potrafią zaakceptować inności? Tolerancję powinniśmy wysysać z mlekiem matki, powinna być czymś naturalny. Akceptacja poglądów, postaw czy nawet samego wyglądu powinna być czymś naturalnym, jak u dzieci. Co jest złego w inności?
Otóż prawdopodobnie nic, ale inność powoduje niepewność, czy ja jestem normalna/ normalny?
No ale co to jest normalność? Czy normalnością jest to co ja sobą reprezentuję czy to co reprezentuje sobą mój znajomy/znajoma? Czy jednak normalnością są postawy, które określają organizacje społeczne, kościelne? Czy jednak normalnością jest to, co jest pomiędzy?
Ten pęd do normalności powoduje, że zapominamy, iż ważna jest indywidualność i życie wg własnego kodeksu moralnego, czyli tego co nosimy w sobie wykształconego na podstawie doświadczeń. To one nas kształtują i zamykanie się na kolejne (takie przed, którymi się wzbraniamy) spowoduje, że życie samo nasz przygnie, zmusi do przeżywania ich, do doświadczani,a aby uczyć się nowego, akceptować inne, niekoniecznie „normalne” wg naszych reguł.
Mam dzieci i od małego uczę, aby inność nie była powodem agresji. Inność to wyjątkowość, a każdy z nas jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Chyba oddaliłam się bardzo od początku tematu, ale moim zdaniem brak akceptacji innych to według mnie brak akceptacji siebie samego, a od kogo mamy zaczynać jak nie od siebie?
Nikt nas nie pokocha tak bardzo jak my siebie sami.