07-01-2026, 09:56
Koło 23 zaczęły się naprawdę mocne skurcze. Kolejny raz wymiotowałam. Krwawienie też było mocne, przez moment zastanawiałam się czy to już jest moment kiedy powinnam zgłosić się do szpitala. Było sporo małych skrzepów i glutów, ale nic na wzór pęcherzyka ani zarodka nie widziałam. Koło 3 zelżały skurcze i zasnęłam, ale nie na długo, bo non stop leciała krew. Zastanawiam się czy wszystko poszło dobrze. Mam wrażenie, że piersi przestały być aż tak mocno wrażliwe, nie wiem czy tak szybko zauważyłabym różnicę. Napisałam do federy z prośbą o kontakt do sprawdzonego ginekologa i będę działać z kontrolą. Trzymajcie kciuki, że to wszystko się udało
