08-12-2025, 21:12
Powiedziałam po prostu, że miałam poronienie na początku weekendu, opisałam objawy jakie wystąpiły i co mniej więcej ze mnie wyleciało i że nie zgłosiłam się do szpitala, bo się naczytałam, że od razu kierują na łyżeczkowanie i się boję takich interwencji ( on mi potakiwał że dobrze zrobiłam i że rozumie), a z racji, że krwawienie miałam niewielkie obawiałam się, że nie wszystko poszło, dlatego przyszłam sprawdzić sytuację. Nie było żadnych dodatkowych/niestosownych pytań z jego strony ponad to jak się aktualnie czuję, zbadał mnie, wydawał się empatyzować a nie podważać moje słowa, więc wizyta przebiegła bez dodatkowego stresu.
