28-11-2025, 14:46
Mam podobne przemyślenia, co wy, dziewczyny. Ostatnio sobie pomyślałam, że żyjąc kilkaset kilometrów dalej, np. w Czechach, niepotrzebna byłaby ta konspiracja , już by mogło być po wszystkim... A tymczasem żyjemy w tym podziemiu i każda z nas boi się o tym mówić nawet bliskim osobom. Moje środowisko jest dość liberalne, a jednak bałabym się pytań i komentarzy pt. A dlaczego? Chory płód? Przemyśl to. Może już nigdy nie będziesz mogła. To dar. Tak musiało być itp.
A prawda jest taka, że każda kobieta to inna historia. Każda ma inny powód. Nie lepszy, nie gorszy. Inny.
Ja też czekam na swoją paczkę. Jestem w tym razem ze swoim narzeczonym, a jednak największe wsparcie czuć tutaj. Przykre, że to co nas łączy to ten stres w oczekiwaniu. Powinno się iść do apteki i kupić tabletki, a nie żyć w ogromnym napięciu przez kilka tygodni... ściskam was wszystkie i trzymam kciuki za powodzenie.
A prawda jest taka, że każda kobieta to inna historia. Każda ma inny powód. Nie lepszy, nie gorszy. Inny.
Ja też czekam na swoją paczkę. Jestem w tym razem ze swoim narzeczonym, a jednak największe wsparcie czuć tutaj. Przykre, że to co nas łączy to ten stres w oczekiwaniu. Powinno się iść do apteki i kupić tabletki, a nie żyć w ogromnym napięciu przez kilka tygodni... ściskam was wszystkie i trzymam kciuki za powodzenie.

