05-07-2014, 21:47
mnie w tym wszystkim najbardziej denerwuje jedna rzecz - nawet jeśli załozymy (choć ja w to nie wierzę) że te kilka komórek to człowiek, to dlaczego tamten człowiek automatycznie dostaje więcej praw niż mam ja?dlaczego z góry się zakłada, ze jego życie jest ważniejsze niż moje?
mam wrażenie że z chwilą zapłodnienia jesteśmy klasyfikowane jako inkubatory, które już nawet nie mogą nazwać tego ciążą, a muszą błogosławieństwem. o błogosławione wymioty, zgaga, obrzęki, rozstępy - jak któraś zacznie narzekać, to od razu święte oburzenie, jak w ogóle może tak mówić, przecież to dar, który nosi pod sercem i tak dalej. rzygam tęczą jak coś takiego słyszę. mimo, ze chcę mieć dzieci
ale niech mi dadzą podejść do tego z dystansem i z szacunkiem do mojej osoby
sory musiałam to napisać, bo ostatnio moja ciężarna (eks)przyjaciółka katol mnie mega wkurzyła, leżało mi to na sercu
mam wrażenie że z chwilą zapłodnienia jesteśmy klasyfikowane jako inkubatory, które już nawet nie mogą nazwać tego ciążą, a muszą błogosławieństwem. o błogosławione wymioty, zgaga, obrzęki, rozstępy - jak któraś zacznie narzekać, to od razu święte oburzenie, jak w ogóle może tak mówić, przecież to dar, który nosi pod sercem i tak dalej. rzygam tęczą jak coś takiego słyszę. mimo, ze chcę mieć dzieci
ale niech mi dadzą podejść do tego z dystansem i z szacunkiem do mojej osobysory musiałam to napisać, bo ostatnio moja ciężarna (eks)przyjaciółka katol mnie mega wkurzyła, leżało mi to na sercu
