Moja aborcyjna historia… cz 4

był lipiec wyjechałam z dziećmi na wakacje… tabletki artroteku zabrałam ze sobą, był to już 7-8 tydzień ciąży
bałam się niemiłosiernie… musiałam zacząć działać bo czas gonił, ale nie byłam u siebie w domu więc nie wiedzialam, czy przypadkiem nie dostanę krwotoku i czy nie będę musiała iść do szpitala, co wtedy powiem????
nie baczac na strach, wzięłam w nocy pierwszą dawkę artroteku….biegunka, dreszcze, gorączka… to wszystko mnie dopadlo a krwawienia zero… co się namęczyłam, żeby te tabletki zaaplikować to ja tylko wiem…mialam brać po jednej dawce przez cztery dni…
i tak brałam… co dziennie w nocy ten sam repertuar dodatkowych atrakcji a krwawienia nie widać… jak się później dowiedziałam, nie na każdą kobietę ten lek działa… ja musiałam być chyba jakas mega odporna (tak mi sie wtedy wydawało)

do domu wróciłam z wakacji ciągle będąc w ciąży… po powrocie zaczełam dalsze poszukiwania… skoro artrotek nie zadziałał to musi być coś mocniejszego..

przeszukiwałam internet… wpisywałam aborcja, aborcja farmakologiczna, sztuczne poronienie i znalazłam stronę www.womenonweb.org
zaczełam czytać… i nie wierzyłam
internet potrafi oszukiwać a to co było na tamtejszym forum wcale nie udowadniało, że taka organizacja istnieje. Było wiele osób co pytały o wiarygodność ale nikt nie odpowiedział na ich pytania. Do tego aby otrzymać pakiet należało wpłacić darowiznę i to na konto zagraniczne. Wykazałam się wtedy mega głupotą, ponieważ zapłaciłam ponad 200zł dziewczynie, której nie znam za leki, których w zasadzie nie sprawdziłam a obawiałam sie wysłać 300zł na konto jakieś organizacji. Desperacja kobiet szukających rozwiązania dla swoich trudnych sytuacji (tak je ładnie nazwijmy) jest przeogromna. Stąd też bierze się wiele głupot jakie robimy w tym momencie, ciężko jest nam właściwie ocenic sytuację i bardzo często wiele ryzykujemy.
Szukałam dalej… znalazłam pewne forum gdzie nawiązałam znajomość z jedną parą, a dokładniej partnerem tej kobiety. Oni już opłacili pakiet i czekali na przesyłkę. Postanowiłam poczekać jak oni dostaną to ja tez zapłacę. Był to już 10 tydzień ciąży.