Historia pewnej zatrzymanej przesyłki…… cz. II

Kochane Kobiety

Z braku odpowiedzi na moje maile, zadzwoniłam ponownie na ogólny nr telefonu poczty polskiej tj 801 333 444, dowiedziałam się że nie jestem stroną (bo tylko odbiorcą :/) mogę poprosić nadawcę o przeniesienie praw dochodzenia roszczeń w związku z odesłaną przesyłką.  Wtedy jako strona sprawy mozemy wnosić roszczenia/ skargi itp/ Poczta Polska ma na rozpatrzenie 30 dni naszego zgłoszenia.

Na zgłoszenie skargi mamy 12 miesiecy.

Ja pisze do Wow, jakie są szanse na uzyskanie takiego Oświadczenia od nadawcy naszych przesyłek. Bądzmy w kontakcie dam znać co się dowiedziałam 🙂

 

Historia pewnej zatrzymanej przesyłki…… cz. I

Banalna historia. Zaszłam w niechcianą ciążę. Szok, zmartwienie, łzy. Koniec mojego świata. Koniec życia. Wiedziałam, że nie mogę urodzić. To nie ten moment. Nie teraz. Muszę coś z tym zrobić. Przeszukując Internet w znalezieniu rozwiązania dowiedziałam się, że po wielu tygodniach braku możliwości, organizacja dająca dostęp do bezpiecznej aborcji farmakologicznej do 9 tyg. ciąży w krajach, gdzie aborcja jest zakazana, znów wznowiła przesyłki. Uff!! To szczęście dla polskich kobiet. Szczęście i moje, że mogę rozwiązać mój problem niechcianej ciąży.  Nigdy nie myślałam, że będę musiała skorzystać z tego serwisu. Zabezpieczaliśmy się i byłam pewna, że nigdy nie będę musiała podejmować decyzji w sprawie aborcji, własnej.

Zamówiłam przesyłkę Mifepriston & Misoprostol na stronie womenonweb.org.

4 maja wypełniłam internetową konsultację, 7 maja otrzymałam informację na maila o numerze przesyłki i link do jej śledzenia w Internecie. Obserwowałam ją z niecierpliwością graniczącą z wybuchem supernowej. Sprawdzałam status po dziesiątki razy dziennie od 7 do 14 maja. Wreszcie 14 -go, o 20:51 zmienił się status na:

Nadejście do Polski !! 😀

Radość moja była przeogromna. Mijające kolejne dni były dla mnie istnym cierpieniem, niewyobrażalnym oczekiwaniem, czy ta przesyłka w końcu i czy w ogóle do mnie dotrze? Mijały kolejne dni, a ja chodziłam jak zombiee, nieumyta, nieuczesana, w nie wiadomo jakich ciuchach, schudłam co najmniej 3 kg. W domu brud, bałagan, wszystko do góry nogami. Nic mnie nie obchodziło. Całe moje życie podporządkowane było oczekiwaniem na nadejście upragnionego rozwiązania. Dopiero teraz poczułam wreszcie, że zakończy się mój koszmar, że wszystko w moim życiu już niedługo wróci do normy. Myślałam, że mnie to uspokoi, że już jest dobrze, bo z tego dalekiego świata jest już tak blisko. Już prawie u mnie. Mijały godziny na ciągłym sprawdzaniu statusu mojej przesyłki. Czekałam cały 15 -ty maja, status nadal ten sam. 16-ty maja, czyli dziś od rana testowałam przycisk ctr-F5 ile wytrzyma i co????

Wysłano z Polski 10:49 WER Warszawa 🙁 ;( ;( ;( ;( ;(

„No żesz kur.!!!!”…… Ciśnienie skoczyło mi w kosmos. Ale jak to? Złość i łzy to była jedyna rzecz jaka opanowała mnie w tym momencie. Ogromna rozpacz i niemoc. Nadzwyczajny ból, dół i rozpacz.

„Piep…. celnicy! Katole!… Hu…. ! Popir…..ny kraj!” Jedynie  tego typu określenia przychodziły mi do głowy. Na koniec morze łez……Ja tak na nią czekałam………To była moja jedyna nadzieja….Załamałam się…Muszę urodzić…Jak wszystkie inne dziewczyny….Zostaję zmuszona do czegoś, czego kompletnie nie chcę, nie czuję……Wszystkie moje plany legną w gruzach…Cały mój świat…

Kiedy pierwszy żal minął, wzięłam się w garść i powiedziałam sobie: Ja się nie poddam!!! Nie dam im tej satysfakcji, nie odpuszczę!!! Jak nie ja to kto!!!!! W najgorszym przypadku pojadę na zabieg do Niemiec. Tam nawet nie pytają dlaczego. Ale nie chcę tego, nie mam finansów, ani na zabieg, ani na dziecko. Ale skoro nie mam na dziecko, to będę musiała skombinować na zabieg….Skombinuję. Zrobię to jak będzie trzeba. Ale teraz działam!!

I zaczęłam dzwonić.

Na początek Poczta Polska, tel: 0 801 444 333.

Infolinia,  piękny męski głos informuje mnie, że mogę sprawdzić status swojej przesyłki na stronie internetowej. Przecież ja to do cholery wiem! Nie dzwoniłabym, gdybym nie zobaczyła tego pieprzonego statusu!!! No dobra, ktoś w końcu odebrał.

Miła rozmowa. Pani mi powiedziała, że to Urząd Celny zatrzymał i mam dzwonić do nich na nr 022 548 13 44.

Pięknie się żegnam, pani dziękuję i wykręcam nowy nr telefonu.

I co??…  I kur..a cisza!!!… Nikt nie odbiera!!!

A zatem znów dzwonię na pocztę. Infolinia, automat, konsultant, podaję nr przesyłki i dostaję kolejny nr tel: 0 22 548 16 03.

Kolejny raz dzwonię i ……….jest!!! Po długim oczekiwaniu ktoś  w końcu odebrał. Uprzejmie się przedstawiam, mówię o co chodzi, że cofnięto moją przesyłkę i chcę na piśmie odpowiedzi, z jakiego powodu to zrobiono. A pan do mnie, że potrzebuje numeru magazynowego, bo inaczej mi nie pomoże. A co to kur…a jest za numer,  pomyślałam , a do niego ładnie: „A skąd mam wziąć ten numer? ” No z poczty” – odpowiada pan konsultant. No żesz!!!! Ale nic, pytam pana: „O co chodzi z tą przesyłką, co się mogło wydarzyć?” A on do mnie, że nie wie, bo zwykle to oni dają informację o uzupełnienie danych na pocztę, a poczta powinna poinformować mnie co mam uzupełnić.

No nieźle, myślę sobie  i mówię panu: „Dziękuję” , po czym znów dzwonię na pocztę. Nr 801 333 444,  pytam o nr magazynowy na Urzędzie Celnym mojej przesyłki. Pani do mnie uprzejmie: „Ale ja nie mam nr magazynowego do tej przesyłki.”   Co???????????????

„To jak Urząd Celny podjął decyzję w sprawie mojej przesyłki skoro przesyłka tam nie trafiła?” – brzmiało moje następne pytanie. A pani do mnie: „No trafiła, jest decyzja o odesłaniu do nadawcy”. Więc pytam ponownie o przesłanie mi decyzji na mój adres mailowy. Pani do mnie , że ona jej nie ma, bo to tylko informacja w systemie. „Ale jak to możliwe????? ” – znów pytam, a ona nie wie, ale tak ma. Mam dzwonić na Urząd Celny.

Teraz to się dopiero we mnie zagotowało. To niemożliwe, żeby nie  było można dostać informacji, dlaczego kur…a w prawomocnym państwie dzieją się bezprawnie i mają miejsce takie sytuacje. „Ja wam dam”!! – krzyczę do siebie. „Ja się nie poddam!!!

Pytam panią, który urząd celny podjął taką decyzję. A Pani oczywiście na to: „Ale ja nie mogę powiedzieć. „Co????? ” myślę sobie, a oczy w tym momencie wyszły mi z orbit. „A to dlaczego?”  – naciskam. „Bo nie mam w systemie” – pada odpowiedź. Ręce mi opadły. „To adres poproszę” – mówię krótko. „Łączyny 8” dostaję odpowiedź. „Kod jeszcze poproszę”. „00-950”. „Dziękuję” – kończę rozmowę.

Szukam w necie, no i jest: I Urząd Celny Pocztowy w Warszawie.

Mam was wy skur…..!! 😀 To wy to zrobiliście!

Przeczesuję stronę. Szukam jakiegoś rzecznika, kogoś, kogo mogę zapytać o procedury jakie obowiązują i znajduję jak wnieść skargę. Mam nr telefonu, dzwonię…. Dość szybko odbiera telefon kobieta. Zaczynam ponownie. „Proszę mi pomóc. Odesłano moją przesyłkę bez podania mi powodu ani na piśmie ani telefonicznie. Chcę wnieść skargę na czynności celne”. I pani mnie odpytuje: A kiedy? A skąd? A jaki komunikat? I co słyszę? „Proszę jeszcze raz tam zadzwonić (tutaj dostaję inne nr -y telefonów, włącznie z nr do naczelnika,  bo zwykle to urząd celny potrzebuje czasu, a jedne dzień na podjęcie decyzji, że na piśmie mogę, a nawet powinnam się domagać, że jak taki komunikat to prawdopodobnie nie było w ogóle w UC. Generalnie mam sie domagać informacji.

Nie opadam z sił. Ta przygoda coraz bardziej determinuje mnie do tego, aby nie odpuścić. Znów dzwonię: 22 545 16 61, 22 545 16 00… Nikt nie odbiera. Próbuję z pół godziny cały czas dzwoniąc. W końcu wkurw…na maksymalnie dzwonię do naczelnika. Pytam: „Proszę pana ,czy u pana w urzędzie to nikt nie pracuje??? Na żaden nr nie mogę się dodzwonić”. Pan naczelnik skonsternowany odpowiada: „Proszę spróbować za chwilę”. „Dziękuję. Do usłyszenia” – odpowiadam.

Wybieram ponownie 22 545 16 61. „Jest! ” – krzyczę do siebie zaskoczona. Za pierwszym razem się udało 🙂 Odebrała miła pani . To samo powtarzam: „Odesłano moją przesyłkę. Nie dostałam żadnej informacji. Żeby nie śledzenie to nic bym nie wiedziała”. Pani do mnie , że to niemożliwe, bo urząd zawsze daje decyzje lub informację o uzupełnieniu dokumentów, ale daje mi kolejny nr na Pocztowy Magazyn Celny. Tam mogą coś wiedzieć.

Powiedzcie: Nie stracilibyście w tym momencie cierpliwości? Co byście poczuli? Co byście pomyśleli? Że albo jesteście nienormalni, albo ten świat oszalał, albo jeszcze sekunda i będę musiała wyżyć się na czymś, albo na kimś, bo moje emocje sięgają w tym momencie zenitu. Ile jeszcze telefonów wykonam? Ile jeszcze dostanę odmownych tekstów,? Ile wyartykułuję próśb, błagań tylko o to, aby na piśmie uzyskać odpowiedź, z jakiego powodu moja przesyłka bezprawnie została odesłana?

Składam myśli co dalej. Muszę się uspokoić i działać mimo wszystko dalej. Rozważam:” No to kurcze jak to w końcu jest? urząd celny podjął jakąś decyzję czy jednak nie? Kto zdecydował o mojej przesyłce i dlaczego ja nic nie wiem? Zaczyna się z tego robić powiastka detektywistyczna. Ale wiedząc, że każdy skutek ma swoją przyczynę, drążę dalej.

Dzwonię po raz chyba 30-ty, podaję nr przesyłki. No faktycznie odesłana. Ale to chyba już wiemy? Pytam z jakiego powodu, a pan do mnie tak z wahaniem w głosie: „Bo zawierała substancje niedopuszczone do obrotu w Unii Europejskiej.

Co????????????????????????? Moje niedowierzanie jest tak duże ze mnie zatyka. „Ale co Pan mówi” – wyrywa mi się w końcu. „To nieprawda! Te leki są dopuszczone do obrotu w Unii!!!!!” „Proszę chwilę poczekać”. Słyszę w tle: „Ale ona mówi że one są dopuszczone….” Pan wraca do telefonu: „Wie pani, proszę zadzwonić do kierowniczki z listowego, oni będą wiedzieli dlaczego”. Roześmiałam się. I z rozpaczy i z komizmu tej sytuacji. Do kogo jeszcze każą mi się zwrócić tym razem? Dostaję kolejny nr, dzwonie, miła pani (kolejna), podaję znów nr przesyłki, pani prosi mnie o telefon za 15 minut.

Dzwonię znów, pani mówi, że to zrobiła I zmiana i proponuje mi telefon po godz. 20:00, jak będą znów te same osoby na zmianie, one będą pamiętać. No dobra, tak zrobię, bo ja chce na piśmie odpowiedź, dlaczego moja przesyłka została odesłana? I ciągle nie mogę się tego dowiedzieć 🙁

Napisałam zatem skargę na:

[email protected]

[email protected]

Czekam do poniedziałku na odpowiedź. Nie poddam się, dowiem się dlaczego i kto zdecydował o losie mojej przesyłki, od której zależy cała moja przyszłość. Nie robię tego tylko dla siebie. Robię to również dla innych kobiet, które też spotkała taka sytuacja.

Dziewczyny, piszcie skargi razem ze mną!!!!!! Na te same adresy co i ja napisałam. Jak będzie nas więcej nie będą mogli nas zignorować!!!

A to treść napisanej przeze mnie do nich skargi:

Witam.

Zgłaszam skarge na czynności pocztowe związane z listem o nr RDxxxxxxxxxxxIN,
który bez poinformowanie mnie o sytuacji ani powodzie jej zaistnienia został odesłany do nadawcy bez podania powodu.
Jestem odsyłana przez Pocztę Polską na Urząd Celny, a stamtąd  z powrotem na Pocztę celem uzyskania rzetelnej informacji.

Prosze o przesłanie podstawy prawnej na jakiej moja przesyłka o nr listu jak wyżej została zwrócona lub przesłanie przesyłki do mnie ponownie.

Z poważaniem

Odzywajcie sie do mnie dziewczyny, kobiety. Stwórzmy jeden front. Nie poddawajmy się. Nie ważne czy to miało miejsce tydzień temu czy teraz. Piszmy skargi!!!! Nie mogą tak robić!!!

 

w poniedziałek poinformuję co się dowiedziałam na UC….

 

P.S. Przepraszam za chaos we wpisie, ale zbyt wiele emocji to mnie kosztuje. Jestem naprawdę w ciężkiej sytuacji. Zaszłam w niechcianą ciążę. Uważam, że mam prawo decydowania o sobie, o moim życiu tak jak inne kobiety na świecie. A o prawo to nieustannie będę walczyć…

CDN

 

 

Prawda o aborcji w Polsce

Tak własnie wyglada rzeczywistość polskiej kobiety. Tak my Polki dokonujemy aborcji.

Potrzebujesz informacji na temat aborcji farmakologicznej lub zwyczajnie porozmawiać o swoim problemie zapraszamy!

www.maszwybor.net

http://kobieta.onet.pl/aborcja-farmakologiczna-w-polsce-niedostepna-w-cywilizowanych-krajach-na-zadanie/zgd9h

Nie dajmy z siebie robić idiotów!

Często ostatnio słyszymy o powoływaniu sie na klauzulę sumienia wśród lekarzy. Czy jednak mają tak do końca do tego prawo? Czy aby żyć w zgodzie z własnym sumieniem mają prawo odmowy innym należnym ich świadczeń? O tym w poniższym reportażu

 

 

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/klauzula-sumienia-wielu-lekarzy-probuje-z-pacjentow-zrobic-idiotow/h2sg4